sobota, 25 czerwca 2016

Wsi spokojna, wsi wesoła...

      Nareszcie lato, piękna pogoda, pola pachnące ziołami, promienie słońca muskają blade jeszcze ciało. Lipy słodkim zapachem wabią roje pszczół. Dziurawiec wystawia delikatne żółte kwiaty do słońca, maki i chabry otaczają łany zbóż cudownym pierścieniem. A rumianki muskane wiatrem schylają koszyczki kwiatów do ziemi wykonując czarodziejski taniec. Od wielu lat jestem po raz pierwszy  kilka tygodni na wsi i z przyjemnością obserwuję cuda przyrody. Codziennie inaczej, codziennie coś nowego. Leżąc w hamaku widzę niebo, raz pełne groźnych, kłębiących się stalowoszarych chmur przecinanych zygzakami błyskawic, innym razem delikatne, pełne płynących białych obłoczków na tle cudownego błękitu. Czasami ciszę zakłóci huk samolotu pędzącego na pobliskie lotnisko. A wszystko to za sprawą małej Marysi, z którą spędzam te magiczne chwile. 
 
 Od tej małej istotki uczę się na nowo postrzegać świat. Ją w cudowny sposób interesuje wszystko.
Od małego jabłuszka po kolorowe wisienki.
Zbieramy, podziwiamy, obserwujemy, dotykamy, smakujemy...
Bawimy się w chowanego.
Z przytulii, rumianku i dziurawca będą aromatyczne herbatki na długie zimowe wieczory.
Marysia kiełkuje nasionka rzodkiewki  do sałatki, którą z apetytem zjemy.

Groszek wyłuskamy i zamrozimy.
Z ziółek powstały syropki, krople Bacha i aromatyczne oleje.
 
  Piękny jest ten świat.
 Serdecznie pozdrawiam gości zaglądających na mojego bloga.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.